Opowieść wigilijna ze słownikiem, czyli czytaj tumanie, bo zapomnisz języka

Recenzentki Książek

Mam taką tradycję, że co roku, od chyba dziesięciu lat, w okresie przedświątecznym czytam „Opowieść wigilijną” Charles’a Dickens’a. W tym roku wyjątkowo zapoznałam się z nią ponownie już na początku 2017. A to za sprawą wydania ze słownikiem. Z językiem angielskim mam pewną przerwę, nad czym bardzo ubolewałam, więc stwierdziłam, że taka możliwość poduczania się języka to świetny pomysł.

W tej recenzji pominę wszelką opinię, co do treści „Opowieści Wigilijnej” – skoro czytam ją, co roku to można podejrzewać, że uwielbiam w niej wszystko. Tak właśnie jest. Skupię się natomiast na samym wydaniu ze słownikiem, jego plusach i minusach. 

Myślałam, że z moim angielskim jest lepiej, ale okazało się, że wiele słówek już zapomniałam. Na szczęście na każdej stronie, na marginesie wypisane zostały problematyczne słówka wraz z ich polskim znaczeniem. Gdyby taka pomoc była niewystarczająca, mamy jeszcze słowniczek na początku i na końcu książki, gdzie wypisane zostały wszystkie słowa potrzebne do zrozumienia tekstu. Od tych najprostszych, po najbardziej skomplikowane.

Myślicie pewnie sobie: „no to teraz poszło łatwo”. Otóż nie. Poziom mojego językowego zacofania okazał się jednak trochę większy, bo przecież trzeba jeszcze zrozumieć odpowiedni kontekst historii, czas wypowiedzi itd. Pierwsze strony szły opornie, ale z każdą kolejną tempo wzrastało i przy ostatniej kartce byłam z siebie już naprawdę dumna.

Jeśli myślicie, że nie poradzicie sobie z książką po angielsku – jesteście w błędzie. Z punktu widzenia czytelnika – bardzo polecam, nie ma to jak czytanie oryginału i własne tłumaczenie, bez obawy przed jakimś przekłamaniem. (Żartuję). Patrząc na książkę pod kątem użytkownika – bo tak, tę książkę w pewnym sensie również się używa, sprawdzając słowa, analizując i rozkminiając – również jestem bardzo na tak. To wydanie dało mi nie tylko ogromną satysfakcję z przeczytania książki po angielsku, ale także dzięki niemu nauczyłam się nowych słówek, zwrotów i w pewnym sensie jestem obyta z koniecznością rozumienia tekstu wedle kontekstu wypowiedzi.
 
Dla wszystkich, którzy chcą poćwiczyć swój angielski to naprawdę warta uwagi wersja książki. Bardzo gorąco polecam i zachęcam wszystkich, aby sięgnęli po „Opowieść wigilijną” w oryginale. Teraz postanowiłam przejść na wyższy level czytania po angielsku i powolutku przyczajam się na „Wojnę światów”. Teraz wasza kolej. Do książek!

(Na wydziale filologii angielskiej książka też bardzo się spodobała, więc można powiedzieć, że „książka posiada pozytywną opinię studentów filologii angielskiej”, a uwzględniając moje studia również i polskiej) 
Ocena: 5/5 
Recenzowała: Sylwia Czekańska
Za książkę dziękuję wydawnictwu:
ze słownikiem